„Amazonia” James Rollins

Cześć, Mole!

„Amazonia” – moje pierwsze spotkanie z autorem. Pozycja numer 12 z mojej półki wstydu. Książka, którą autor wciągnął mnie do swojego świata na pełne trzy dni. Pozycja zachwycająca, intrygująca, wywołująca szczere zdziwienie i gęsią skórkę. Stała sobie niewinnie i cichutko na moim regale ponad rok. Dobrze, że postanowiłam oczyścić półki z pozycji nieprzeczytanych, bo ta lektura zdecydowanie zasługuje na uwagę.

O czym jest „Amazonia”?

Amazońska dżungla skrywa wielką tajemnicę. Dla jednych tajemnica ta oznacza wzbogacenie się o co najmniej kilka milionów dolarów. Dla innych oznacza strach, obłęd, a nawet śmierć. Co takiego dzieje się w odległym zakątku świata? Co żyje w Amazonii? Dlaczego wyprawa do dżungli niesie ze sobą wielkie ryzyko zachorowania, obłędu, a nawet śmierci?

Kiedy ekspedycja naukowa lekarza Carla Randa przepada bez wieści, a poszukiwania zostają zaniechane z uwagi na zbyt wielkie koszta, nieprzynoszące spodziewanych rezultatów, wszyscy zainteresowani zaginięciem dochodzą do jednego wniosku — nikt nie przeżył. Cztery lata później jeden z uczestników wyprawy Carla Randa pojawia się w osadzie misjonarzy wyczerpany, u kresu sił, z przerażającymi malunkami na ciele. Umiera, ale jego pojawienie się wywołuje przerażenie misjonarzy i amerykańskich naukowców. Jak to możliwe, że cztery lata wcześniej wszedł do dżungli z amputowaną ręką, a odnaleziony zostanie z odrośniętą kończyną?

Tropem pierwszej, zaginionej niegdyś wyprawy, rusza kolejna. Jednym z członków ekspedycji jest dorosły już syn Carla Randa. Mężczyzna nie spocznie, dopóki nie dowie się, co stało się z jego ojcem. Spodziewa się wielu przygód, ale nie tego, iż nielogiczne wydarzenia związane są z niezbadanym dotąd plemieniem Krwawych Jaguarów, o którym w dżungli szepcze się z przerażeniem i strachem o życie. Jego członkowie posiadają niezwykłe moce — potrafią znikać, przynoszą śmierć każdemu, kogo spotkają na swojej drodze. Szybko okazuje się, że ich woli poddała się również dżungla. Szlak ekspedycji będzie wręcz naszpikowany śmiertelnymi pułapkami, przeszkodami niemal nie do pokonania. Chęć poznania prawdy i odkrycia tego, co nieznane, może przynieść wybawienie, ale równie dobrze zgubę.

 

 

Jacy są bohaterowie powieści? Różnorodni. Spotykamy tych dobrych, dla których liczy się dobro ogółu, niesienie pomocy, rodzina i przyjaciele. Pomiędzy nimi sporo czarnych charakterów, zapatrzonych w możliwość szybkiego wzbogacenia się. Rozpoczynają walkę dobra ze złem, nie bacząc na utratę własnego życia. Każda ze stron ma cel i nie cofnie się przed jego osiągnięciem. Walka ta jest o tyle ciekawsza, że w dżungli czekają na bohaterów wydarzenia, które ciężko logicznie wyjaśnić. Nikt nie spodziewa się tego, co spotka ich na ciężkiej, wyboistej drodze. Choć bohaterowie nie wiedzą tak naprawdę, na co się piszą, wyruszając w dżunglę, to jedno jest pewne — nikt się nie podda, nikt nie cofnie, nikt nie zawróci z obranej ścieżki. Nam, czytającym, pozostaje podążać z nimi krok w krok, uważnie obserwować wydarzenia i kibicować, aby dobro kolejny raz zwyciężyło nad złem: -).

Fabuła? Ekstra! Świetna przygoda pełna zwrotów, niespodzianek, tajemnic, niewyjaśnionych okoliczności. Całe mnóstwo medycznych i naukowych zagadnień, które autor natychmiast czytelnikowi wyjaśnia. Nawet jeśli jesteście w tym temacie laikami (tak, jak ja), to zrozumiecie wszystko. Ba! Poczujecie się tak, jakby poruszane zagadnienia były Wam od lat znane! Akcja rozpoczyna się od pierwszej strony. Brak mozolnego wprowadzenia, które nudzi, zamiast czytelnika zaciekawić i zachęcić do dalszej lektury. Rollins świetnie kieruje fabułą — nic nie dzieje się bez przyczyny, zero nudy i bezsensowności w dialogach i poszczególnych akapitach. Całość ma sens, jest spójna, ciekawa i niezwykle intrygująca. Całości dopełnia lekkie pióro i przystępny język. Nie wiem, kiedy dobrnęłam do połowy i nie wiem, kiedy książka po prostu się skończyła : -). Sama się przeczytała, a to lubię najbardziej — zero wysiłku w czytaniu kolejnych rozdziałów. Czysta przyjemność!