„Becoming. Moja historia” Michelle Obama

Hej, Mole!

Wszyscy wiemy kim jest Barac Obama i Jego żona Michelle. Ale niewielu z nas zna historię tych ludzi. Gdyby nie autobiografia Michelle Obamy, zapewne nigdy nie poznalibyśmy prezydenckiej pary. Nigdy nie przekonalibyśmy się, iż jest to dwoje zwykłych ludzi, takich jak ja czy Ty, którzy jedyne czego chcieli to dobra dla swojego kraju. Wyznaczyli cele, do których uparcie dążyli.

„Nie wiem wszystkiego o Ameryce, o życiu, o tym, co przyniesie przyszłość. Znam jednak siebie. Mój ojciec Fraser nauczył mnie ciężko pracować, często się śmiać i dotrzymywać słowa. Moja matka Marian pokazała mi, jak samodzielnie myśleć i korzystać z własnego głosu. W naszym zatłoczonym mieszkanku na South Side w Chicago pokazali mi, że należy doceniać wartość historii: naszej rodziny, mojej własnej, kraju. Nawet jeśli bywa brzydka lub niedoskonała. Nawet jeśli odcisnęła głębsze piętno, niżbyśmy chcieli. Twojej historii nikt ci nie odbierze. Należy do ciebie.”

Zdawać by się mogło, iż była Pierwsza Dama, to kobieta wyniosła, dumna i butna. Tymczasem to zwykły człowiek, kobieta o wielkiej inteligencji i olbrzymim szlachetnym sercu. Jak sama otwarcie przyznaje, nigdy nie była zwolenniczką polityki. Wręcz przeciwnie, stroniła od niej jak tylko mogła. Jedynie wiara w słuszność przekonań i podejmowanych przez męża decyzji sprawiła, iż gdy zaczął ubiegać się o fotel prezydencki, stanęła za nim murem i nie opuszczała nawet w najtrudniejszych chwilach. Ośmioletni pobyt w Białym Domu nie jest natomiast celem, kresem wędrówki, do którego oboje zmierzali. To jedynie kolejny epizod w życiu, który podobnie jak wiele wydarzeń z przeszłości Michelle, ukształtował ją jako człowieka.

Michelle Robinson to kobieta pochodząca z South Side w Chicago. Wychowana na malutkim, zatłoczonym mieszkanku. To kobieta, która jako dziecko wyniosła z domu wiele wspaniałych wartości: śmiech, radość, uczciwość i pracowitość. Kobieta, której jako małej dziewczynce, nie odbierano prawa głosu i wyrażania swoich opinii, a pozwalano na głośne mówienie o tym, co myśli i czuje. Fraser i Marian Robinsonowie wychowali Michelle i Jej brata, Craiga, na ludzi odważnych, pełnych szacunku do innych, umiejących czerpać radość i zadowolenie nawet z najmniejszych przyjemności dawanych przez los.

Mnie Michelle Obama, jawi się przede wszystkim, jako niesamowicie silna matka. Matka, której przyszło nie tylko samotnie wychowywać dwie córki, godzić życie rodzinne z zawodowym, ale również obnażyć rodzinę i dzieci przed światem, a tym samym narazić na wielkie niebezpieczeństwo. Przekonana o słuszności męża, zmieniła zwykłe, proste życie dziewczynek, na te niebezpieczne w Białym Domu. Jestem pełna podziwu dla Jej determinacji, dobrego serca, szacunku do ludzi, a przede wszystkim pełnego oddania dla męża i rodziny. W moich oczach urosła do rangi wielkiej bohaterki. Nie dlatego, że stała się Pierwszą Damą i swoją rolę wypełniałą nienagannie, w pełni się jej poświęcając, ale dlatego, że zauważyła jedną bardzo ważną kwestię: każdy z nas ma swoją historię. Historię pełną lepszych i gorszych momentów, które nas ukształtowały, zmieniły, doświadczyły. Chwil, które sprawiły, że jesteśmy takimi, a nie innymi ludźmi.

„Becoming. Moja historia” zabierze Was z naprawdę niezwykłą podróż. Poprzez zatłoczone mieszkanko w South Side, poprzez mieszkanie dorosłej Michelle w Iowa i sale balowe w Buckingham, aż do Białego Domu. Przy odrobinie szczęścia wyniesiecie z tej podróży to, co Michelle Obama chciała nam wszystkim przekazać i zrozumiecie, że my-zwykli ludzie również jesteśmy ważni. Michelle Obama nie jest przecież tworem niezwykłym, Jednorożcem. Jest prostą czarną kobietą, której los sprawił wielką niespodziankę-chcąc nie chcąc, wraz ze swoim mężem, stała się na osiem lat twarzą Ameryki.

Dodaj komentarz