„Brzydki, zły i szczery” Adam Ostrowski

Dzień dobry!

W pełni przeczytany e-book numer II, czyli „Brzydki, zły i szczery” Adama Ostrowskiego. Kolejna książka, do której przeczytania zostałam namówiona : -).

Przypomina mi troszkę „ A ja, żem jej powiedziała” Katarzyny Nosowskiej — sporo ciekawych grafik, świetnie urozmaicających tekst.

O czym jest książka i co o niej myślę?

„Kiedy praca jest twoją pracą, nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu i to jest klucz do szczęścia.”

„Brzydki, zły i szczery” to opowieść o zwykłym człowieku, młodym chłopaku zafiksowanym na punkcie rapu, któremu udało się osiągnąć wielki sukces. Robi to, co kocha, pasja stała się jego pracą. Nie bez wyrzeczeń i poświęceń, oczywiście. Aby zajść tak daleko, Adam Ostrowski pracował ciężko, bezustannie i poświęcał wiele. Kosztem czasu spędzonego z żoną i dziećmi, nagrywał wciąż nowe kawałki. Kosztem zdrowia, którego nie szanował. Czy warto przekładać rodzinę i zdrowie nad pracę i pasję?

„Kocham koncerty. Dla mnie są niesamowitym lotem, podczas którego dochodzi do niekontrolowanej, spontanicznej i niczym niepohamowanej wymiany energii między publicznością a wykonawcą. Od momentu, w którym dane mi było zasmakować tej atmosfery, wiedziałem, że urodziłem się po to, by koncertować. Trema, skupienie, stres, czyli dreszcz emocji po wejściu na scenę, szybko zmieniają się w euforię, ekstazę i niewytłumaczalne uczucie nirwany. Nie liczy się nic poza muzyką, dobro i zło nie istnieją, wszystkie życiowe problemy znikają za zasłoną mętnego klubowego powietrza, a dźwięk jak promienie Roentgena przenikając przez ciało, wprawia je w narkotyczny trans potęgujący chwile muzycznego upojenia.”

Z opowieści Ostrowskiego wynika, że jedynie człowiek mocno zafiksowany na swojej pasji, robiący to, co kocha, może odnieść sukces. Zgadzam się z tym stwierdzeniem — jeśli robisz to, co kochasz, co daje ci niepohamowaną, niekończącą się radość, stajesz się człowiekiem bezbrzeżnie szczęśliwym, nie odczuwasz tego, że ciężko pracujesz i nic innego się nie liczy. Wydaje mi się jednak, iż należy wyznaczyć sobie jakąś granicę. Umieć nie poświęcać wszystkiego — swoich przyjaciół, bliskich, współmałżonka i dzieci. Nie zawsze warto stawiać wszystko na jedną kartę i przestawać słuchać swojego organizmu domagającego się spokoju i zasłużonego odpoczynku. Z drugiej strony, gdyby Ostrowski dla pasji nie poświęcił siebie i rodziny, może nie doszedłby tak daleko? Może nie odniósłby tak wielkiego sukcesu?

Ostrowski jawi mi się, jako kompletny, pozytywny świr, ślepo zapatrzony w muzykę. Mieć swoją pasję to rzecz dobra, dająca czas na odpoczynek psychiczny i pozwalająca na odpoczynek od niejednokrotnie ciężkiej rzeczywistości. Osobiście nie umiałabym poświęcić dla osobistego zadowolenia tak wiele. Nie zrezygnowałabym z czasu spędzonego w domu z moimi dziećmi, dlatego Ostrowskiego podziwiam. Zignorowanie pierwszych oznak choroby, uważam mimo wszystko za głupie i nieodpowiedzialne. A gdyby nie udało się mu wyjść z choroby i osierociłby dzieci? Uderzyło mnie to jako matkę, ale staram się nie oceniać, nie krytykować. Każdy postępuje tak, jak uważa za słuszne. Pięknie mówi o swojej żonie i synach, dając tym samym wyraz wielkiego szacunku i miłość kobiecie, która dając mu szansę na rozwój, przejęła wszystkie obowiązki domowe. Piękne i szlachetne z Jej strony. O narodzinach pierwszego syna, Ostrowski pisze:

„Nigdy nie widziałem takiego cierpienia połączonego z nieskończoną radością. Piękno w nieskazitelnej postaci. Trzymając syna na rękach, nie mogłem powstrzymać łez. Pięćdziesiąt centymetrów nieba, sens istnienia zawarty w czterech kilogramach szczęścia”.

 

To ciekawa opowieść człowieka takiego, jak my wszyscy. Zwykłego mieszkańca Łodzi, w którym pewnego dnia narodziła się miłość do hip-hopu, i który dla spełnienia marzeń postanowił zrobić wszystko. Historia człowieka, który stał się wielkim artystą, który doszedł na sam szczyt. Piękne to, bo daje nadzieję, że jeśli tylko czegoś się bardzo chce, można to osiągnąć.

Czy polecam? Tak, zdecydowanie polecam fanom Ostrowskiego i miłośnikom tego gatunku muzyki. Młodym ludziom, którzy nie wierzą w swoje możliwości, którym wydaje się, że nigdy nie będą w stanie spełnić swoich marzeń, zamienić pasji na pracę. Ciekawa lektura, pozytywna.

Dodaj komentarz