„Królowa cukru” Natalie Baszile

Hej, Mole!

Natalie Baszile to autorka namaszczona przez Oprah Winfrey. Nowa gwiazda literatury amerykańskiej, która rozsławiła się powieścią „Królowa cukru”. Opowieścią o współczesnych Stanach Zjednoczonych, o wielkich marzeniach, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i siebie. O miłości, nadziei, przyjaźni i trudnych relacjach rodzinnych. Poruszyła bardzo ważny temat braku tolerancji i wykluczenia, które są (niestety) nadal aktualne.

 

Mieszkanka Los Angeles, czarnoskóra Charley Bordelon otrzymuje w spadku po ojcu plantację trzciny cukrowej. Przyzwyczajona do wygodnego życia w wielkim mieście, staje przed nie lada wyzwaniem — musi stać się plantatorką z prawdziwego zdarzenia. Od spadku nie może odstąpić, nie wolno jej go sprzedać — ojciec skonstruował zawikłany testament, którego nie można podważyć. Co robi Charley? Stawia wszystko na jedną kartę — pakuje swoje rzeczy, zabiera jedenastoletnią córkę Micah i wyrusza na Południe. Jak sobie poradzi? Czy młodej kobiecie przyzwyczajonej do blichtru uda się poprowadzić i postawić na nowi wielkie, bardzo wymagające gospodarstwo? Czy w zaściankowej Luizjanie odnajdzie przyjaciół i sojuszników, którzy wbrew przekonaniom większości mieszkańców miasteczka, stanął za Charley murem i pomogą przetrwać pierwsze trudne chwile? Jak ułożą się jej skomplikowane relacje z bratem? I wreszcie, gdzie dojdzie, do czego doprowadzi ją droga pełna zakrętów?

 

 

Natalie Baszile posiada niezwykły talent literacki. To widać od pierwszych stron. „Królowa cukru” wypełniona jest po brzegi świetnie wykreowanymi postaciami silnych, odważnych i nieugiętych kobiet. Kobiet otoczonych nieprzyjaźnie nastawionymi do nich ludzi, uwikłanych w skomplikowane relacje rodzinne, które przysparzają wielu niepotrzebnych problemów, i w których ciężko zachować rozwagę i jasność myślenia. Sugestywne zbudowanie konfliktów rodzinnych oraz uprzedzeń rasowych poprzez wprowadzenie negatywnych bohaterów to, moim zdaniem, strzał w dziesiątkę.

Fabuła jest wprost cudowna. Świetnie ukazany temat podziału rasowego, problemu, z którym Południe nadal się boryka. Wiele emocji, które niemal fizycznie odczuwamy, problemów, wciągających czytelnika i sprawiających, iż czuje się częścią rodziny Charley, częścią zaściankowego miasteczka. Miłość, przyjaźń, smutek i rozgoryczenie. Złość, wielka radość, jak również bezsilność. Te emocje i wiele innych towarzyszyć Wam będą aż do ostatniej strony. I choć jest ich wiele, nie przytłaczają, nie czynią powieści ciężką. Autorka posiada świetne, lekkie pióro. Pisze językiem lekkim i zrozumiałym. Baszile nie napisała zwykłej książki. Ona stworzyła żywy obraz. Namalowała go subtelnie, delikatnie, a zarazem odważnie. Pisarka świadoma tego, o czym pisze. I ta świadomość właśnie, poruszyła mnie najbardziej. Cudowne opisy przyrody, szczegółowe opisy pracy na polu trzcinowym. Jednym słowem, literacka bomba zapakowana w prześliczną, smaczną okładkę.

Cudo. Polecam wszystkim, Mole. Bez względu na wiek.

Dodaj komentarz