„Miłość na szkle” Barbara Sęk

Mole!

kto śledzi mój profil na IG ten wie, jak doszło do tego, że w zaledwie kilka godzin przeczytałam „Miłość na szkle” i to, iż powieść ta jest moim pierwszym w całości przeczytanym e-bookiem. Do korzytania z Legimi namawiała mnie długo Aggi z https://nietylkobestsellery.pl/ W ostatecznym rozrachunku poddałam się namowom, zainstalowałam apkę i ściągnęłam kilka pierwszych książek. Nie, że ja e-booków nie lubię, ja po prostu kocham papier! Jego fakturę, dreszczyk emocji, kiedy dotykam jeszcze nieznanych mi stron, zapach druku. Postanowiłam jednak spróbować. Żeby nie było, że jestem uparta jak osioł i zamknięta na nowości i techniczne usprawnienia naszych czasów.

Zaczęło się od tego, iż przeczytałam kilka stron jakiejś powieści i zamknęłam Legimi. Dlaczego? Dlatego, że wygrał papier, który miałam na półkach. Kilka dni temu przyjechała nowa dostawa, a w niej „Nowakowie. Uchylone drzwi.” Drugi tom serii o Nowakach, na który długo i z utęsknieniem czekałam. Już miałam otwierać, już zabierałam się za czytanie, gdy nagle przypomniałam sobie, że na Legimi mam „Miłość na szkle” Barbary Sęk. Co zrobiłam? Rzuciłam Nowaków i „pobiegłam” sprawdzić o czym, jest ta powieść. Wiecie, nie żeby czytać, ale po to, aby zapoznać się z kilkoma pierwszymi zdaniami 🙂 Co się stało? Pochłonęła mnie. Wciągnęła kompletnie, zabrała na kilka godzin rzeczywistości. Leżałam na łóżku jak sparaliżowana, nie ruszając kończynami i czytałam, czytałam, czytałam. Nim się obejrzałam, miałam za sobą pierwsze sto storn. Kiedy się to stało? Jak to możliwe? Jest tylko jedna odpowiedź – ta książka jest zbyt dobra, aby czytanie przerywać!

 

 

O czym jest „Miłość na szkle”?

„Zamykam oczy. Bezskutecznie staram się wyłączyć tę okropną funkcję, jaką jest myślenie. Nie przestaję żałować, że jestem humanistą. Wcale nie dlatego, że oni zwykle mniej zarabiają. Chciałbym mieć ścisły umysł. Chciałbym nie być Panną, która musi wszystko przeanalizować. Chciałbym urodzić się pod typowo męskim znakiem zodiaku. Ale nie chciałbym być rogaczem – Koziorożcem lub Baranem, a boję się, że Małża będzie miała powody, żeby mnie nim uczynić. Chciałbym być mężczyzną. Tak po prostu: być mężczyzną. Zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna. Tylko tyle. A może aż tyle.”

To do bólu prawdziwa, chwilami niesamowicie zabawna historia Anety i Wojtka – trzydziestolatków, którzy powoli dorastają do roli rodziców i ich bezsilności, gdy okazuje się, iż staranie się o dziecko wcale nie jest tak proste, jak myśleli. Po kilku miesiącach bezskutecznych starań, Aneta i Wojtek trafiają do kliniki leczenia niepłodności. Rozpoczyna się walka o spłodzenie potomka, która wystawia ich małżeństwo na bardzo ciężką próbę. Anta ma trzydzieści pięć lat, a jej zegar biologiczny tyka tak głośno, że postanawia podjąć każdą możliwą próbę, aby zostać mamą. Wojtek, trzydzieści osiem i chce zostać ojcem, owszem, ale czy za wszelką cenę? Jak daleko można posunąć się, aby osiągnąć zamierzone cele? Jak wysoką cenę jest w stanie zapłacić kobieta, której największym marzeniem jest urodzić dziecko? Ile jest w stanie znieść mężczyzna, na którym ciąży presja skutecznego zapłodnienia żony, którą bezgranicznie kocha?

Pod względem psychologicznym bohaterowie Sęk jak zwykle wykreowani świetnie.  Muszę przyznać, że Wojtka polubiłam od razu. Jego humor, ostry język i cięte riposty. Idealna postać na właściwym miejscu. Aktor doskonale dobrany do roli. Kochający mąż, ale przede wszystkim szczery i silny facet. Silny, ale nie niezniszczalny. Każdy, nawet najsilniejszy człowiek na świecie, ma prawo mieć dosyć. Dosyć problemów, wymagań, oczekiwań. Wojtek chce dać Anecie wszystko, co tylko może, aby czuła się kobietą szczęśliwą, spełnioną, zadowoloną z ich wspólnego życia. Szybko okazuje się jednak, iż w Planie Dziecko jego uczucia się nie liczą. Nic, co z Wojtkiem związane nie ma dla Anety znaczenia – jego zrezygnowanie, wstyd, iż okazał się (w jego rozumieniu) mało wartościowym facetem, choroba, a potem śmierć ojca. Żona stawia przed nim cel i oczekuje, że wszystko inne odsunie na boczny tor. A Aneta? Jaką jest kobietą? Z relacji Wojtka wynika, że piękną. Ale również bezwzględną, silnie zapatrzoną w siebie egoistką. Rozumiem jej chęć posiadania dziecka i zegar biologiczny, którego bicia nie potrafi nie słyszeć. A jednak zachowanie względem męża i jej ślepota… Niewyobrażalne, niepojęte. Powiedzieć, że mnie zdenerwowała i nie zdobyła mojej sympatii to zdecydowanie za mało. Aneta jest chwilami wkurwiająca. I to w wykreowaniu jej przez Barbarę Sęk jest najpiękniejsze. Gdyby nie jej charakter, czytelnik nie mógłby przekonać się, jak w obliczu problemu niepłodności i usilnych starań o dziecko, czuje się mężczyzna z każdą kolejną nieudaną próbą coraz bardziej pozbawiony nadziei na powodzenie.

 

 

Fabuła zbudowana po mistrzowsku zachwyciła mnie bardzo ważnym problemem niepłodności. Sęk podchodzi to tematu poważnie, bez używania półśrodków. Powaga Jej pisarstwa polega na dobrym researchu — podstawie pisarskiego sukcesu. Tutaj nie ma niedomówień, książka nie zieje niewiedzą ukrytą za nic nieznaczącymi pustymi zdaniami. Wszystko zostało gruntownie przemyślane i uwierzcie, to widać, to czuć. Każdy bohater, każdy akapit, każdy dialog ma sens, jest po coś, wiele wnosi do opowiadanej przez Sęk historii. Dopełnieniem całości jest cały wachlarz emocji. Będziecie smutni, będziecie pękać ze śmiechu, czytając żarty Wojtka. Znikniecie dla świata na kilka godzin, bo „Miłości na szkle” nie da się przerwać, odsunąć na bok. Nie będziecie umieć zrobić sobie przerwy. Poczujecie złość i bezsilność Wojtka na własnej skórze. Sęk wciąga, pochłania, trzyma za mordę i nie pozwala o sobie zapomnieć. Patrzę na Jej powieści przede wszystkim pod względem technicznym : -), ponieważ autorka jest jedną z niewielu pisarek, od których uczę się chętnie. Łapczywie chwytam wiedzę z Jej książek i z tego, co na temat pisarstwa ma do powiedzenia. To nie był jednak jedyny powód, dla którego sięgnęłam po „Miłość na szkle”. To również nie dlatego kupiłam drugi tom o Nowakach. Wychodzę z założenia, że jeśli już czytać to coś, co mnie czytelniczo nie zawiedzie, co nie sprawi, że rzucę książkę w kąt. Jeśli czytać, to powieści mądre, niosące ze sobą inteligentne przesłanie. Owszem, zdarzają się zbooki, ale raz przekonawszy się, iż dany autor ma coś sensownego do przekazania, sięgam po Jego/Jej kolejne tytuły i cieszę się, jak dziecko, że mogę wynosić z nich wiedzę i głębokie przemyślenia. I nie, nie próbuję swoimi słowami połechtać pisarskiego ego Sęk. Doceniam po prostu Jej pióro, styl i ogromną wiedzę. Doceniam i polecam, bo warto zapoznać się z Jej twórczością. Jeśli macie ochotę przeczytać coś mądrego, co na długo z Wami pozostanie, to powinniście sięgnąć po powieści Barbary Sęk.

Dodaj komentarz