„Nie ma” Szczygieł Mariusz

Hej, Mole!
Ostatni czas obfitował w tytuły, które zapowiadały się dobrze, a nawet świetnie, natomiast w rzeczywistości okazały się niewypałem. Jak wiecie, bardzo często kupując książki, kieruję się opinią innych książkowych moli i blogerów : -) Stąd pochodzi również „Nie ma” Mariusza Szczygła. Otrzymała super recenzje, ale mnie nie zachwyciła:-(

Dlaczego?

Wielki plus to to, że jest śliczna. Twarda oprawa, przepiękna grafika-tym bardziej zwróciła moją uwagę. Książki po okładce się nie ocenia, wiem. Nie zmienia to jednak faktu, iż piękna oprawa przykuwa uwagę. Tak było w moim przypadku. Liczyłam na niezwykle interesującą zawartość, która porwie mnie i nie pozwoli o lekturze Szczygła zapomnieć. Tymczasem… Szału nie ma:-(Dobrnęłam do połowy i ostatecznie dałam sobie spokój. Wychodzę z założenia, że szkoda marnować czasu na coś, co nie przyciąga mojej uwagi.

„Nie ma” to reportaże oparte na rozmowach. Zbiór kilkudziesięciu historii-czeskiej poetki, ukraińskiego żołnierza, polskiej księgowej, izraelskiego malarza i wiele, wiele innych. Ich wspólnym mianownikiem jest tytułowe „Nie ma”. Owszem, chwilami poruszające, stymulujące do poważnych rozważań, ale też bardzo ciężkie, zawikłane. Czułam się tak, jakbym czytając, trzymała na barkach wielki ciężar. Miałam spore trudności z przebrnięciem przez niektóre fragmenty.

Podsumowując: pierwsze spotkanie ze Szczygłem nie wypadło pomyślnie. Ja jestem na nie. Nie moja bajka, nie mój świat. Szczygieł nie zainteresował mnie na tyle, aby sięgnąć po inne jego utwory.

Do kolejnego napisania,
Kasia

Dodaj komentarz