„Niebezpieczne kobiety” Patryk Vega

Cześć, Mole!

Przeglądając pozycje na mojej Półce Wstydu, znalazłam „Niebezpieczne kobiety” Patryka Vegi. Mnie seria autora przypadła do gustu, choć podobnie jak większość społeczeństwa, mam wyrobione zdanie na temat polskiej policji. Nie koniecznie pochlebne, co nie oznacza, że nie potrafię docenić pracy i wysiłku tych funkcjonariuszy, którzy odznaki nie używają po to, stosować przemoc wobec cywili, która nie jednokrotnie uchodzi im płazem.

„Niebezpieczne kobiety” to powieść, która zainteresowała mnie szczególnie. Oto, otrzymałam szansę, aby dowiedzieć się, jak to jest być matką, żoną i córką, a jednocześnie funkcjonariuszką policji. Jak to jest być dwiema osobowościami w jednym ciele? Jak żyją takie kobiety i co tak naprawdę myślą o swojej pracy?

Opowieść bez cenzury, oparta na szczerych rozmowach autora z policjantkami, budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jestem pełna podziwu dla każdej, która zdecydowała się na niezwykle ryzykowne zajęcie, pochłaniające większość ich życia. Szacunek budzi ich nieugiętość, odwaga, samozaparcie i poświęcenie. To niesamowite jak silne są policjantki — nie tylko fizycznie, ale również psychiczne. Ile niezwykłych mocy trzeba w sobie posiadać, aby przeć do przodu w świecie brutalnym, pozbawionym reguł? W świecie pełnym przemocy, śmierci, czarnych charakterów i szemranych interesów? Te kobiety to potrafią! A wykonywana praca wychodzi mi niezwykle dobrze. Za to je właśnie podziwiam. Podczas czytania cały czas zadawałam sobie pytanie: „ Czy ja bym tak potrafiła? Czy umiałabym wiele poświęć dla jednej z najniebezpieczniejszej pracy?”. Odpowiedź brzmi — Nie, raczej nie.

 

 

Z drugiej natomiast strony, nie pałam wielką sympatią do kobiet, z którymi rozmawiał Vega. Owszem, budzą szacunek, ale nie moją sympatię. Dlaczego? Wykreował się we mnie obraz brutalnych, wulgarnych, bezwzględnych kobiet nadużywający alkoholu (lekko mówiąc). Kobiet, które nie oglądają się za siebie, klną jak szewc i właściwie więcej w nich męskich niż kobiecych cech. Vega pokazał nam obraz nieprzychylny, budzący zdumienie i chwilami niesmaczny. Sięgając po „Niebezpieczne kobiety” chciałam dowiedzieć się prawdy, a ta, którą znalazłam wcale mi się nie podoba. Praca policjantki wymaga od kobiet wielkich wewnętrznych zmian — wyzbycia się współczucia, empatii, uodpornienia na zło świata, śmierć. Wymaga od nich znalezienia w sobie ogromnych pokładów siły, aby zmierzyć się z otaczającym nas złem, z którym te kobiety nieustannie walczą. Imponujący jest fakt, że one to potrafią. Nie podoba mi się jednak ich wpasowywanie się w odrębny świat — alkohol, sposób, w jaki się wysławiają.

Obraz uzyskany po przeczytaniu lektury uważam za brutalny. Nie zrozumcie mnie jednak źle. To nie jest tak, że ja policjantki za ich sposób bycia krytykuję, ponieważ jestem „laleczką” delikatną, wypindrzoną. Powyżej wspomniane przeze mnie zachowania są prawdopodobnie nieodzowne do bycia policjantką. Spokojne kobietki zapewne w tym specyficznym świecie nie przetrwałyby nawet jednej godziny.

Jak oceniam całość? Mimo wszystko pozytywnie. To ciekawa lektura, otwierająca oczy na wiele spraw, których wcześniej nie byłam świadoma. Oczekiwałam prawdy i tylko prawdy i otrzymałam ją. Brutalną i ciężką, ale nadal prawdę. Czy polecam? Tak, zdecydowanie. To historia kobiet w polskiej policji, napisana w przystępnej i formie dialogów. Język zrozumiały, a pióro Vegi lekkie. Opowiedziane historie lekkimi nie są : -), ale „Niebezpieczne kobiety” są godne polecenia i przeczytania.