„Odwyk” Adam Widerski

Hej, Mole!
Czy Wy też macie czasami tak, że czytanie zwyczajnie Wam nie idzie? Mam nadzieję, że nie jestem w tym stanie odosobniona. Ostatnie kilka tygodni było drogą przez mękę. Na szczęście zawsze znajdzie się taka książka, która z czytelniczego dołka potrafi nas skutecznie wyciągnąć! U mnie był to „Odwyk” Adama Widerskiego. Złapałam w dłonie, przeczytałam prawie jednym tchem (musiałam robić przerwy na pracę) i zaraz po jej zakończeniu zabrałam się za kolejną pozycję. Widerski mnie uratował! Całe szczęście, bo półka wstydu ugina się z każdym kolejnym miesiącem bardziej i bardziej…

O czym jest książka?

Środek lata w Łodzi. Upał jest nie do zniesienia. Panuje spokój. Ale czy aby na pewno prawdziwy? W renomowanej klinice uzależnień znalezione zostają nagie zwłoki. Ofiara mordercy to jeden z pacjentów. Psychopata „podpisuje” zmasakrowane ciało i pozostawia przy nim, a właściwie w nim, swój znak rozpoznawczy — malutką butelkę po wódce wciśniętą w odbyt ofiary. Policja natychmiast rozpoczyna śledztwo. To niestety nie koniec działań zabójcy — giną kolejni ludzie. Wszystko wskazuje na to, iż łódzka policja ma do czynienia z seryjnym mordercą. Czwarty komisariat na czele z Ryszardem Walskim pracuje prężnie, bez wytchnienia. A jednak morderca jest wciąż o krok przed nimi, zaskakuje, wpycha w tarapaty, nadal zabija.

Kim jest psychopata, która zabija ludzi uzależnionych i związanych z narkotykowym łódzkim półświadkiem? Co oznaczają symbole pozostawiane przez niego przy zwłokach? Co chce swoim postępowaniem osiągnąć? Z każdym kolejnym dniem trwania śledztwa pytań przybywa, a czasu na rozwiązanie chorej zagadki jest coraz mniej. Szczególnie wtedy, gdy porwana zostaje dziewczyna Piotra – policjanta pracującego przy śledztwie. Czy uda się złapać psychopatę i nie dopuścić do kolejnych morderstw?

Zanim zdecydowałam się na zrecenzowanie „Odwyku, przeczytałam jego fragment. Miałam dobre przeczucia co do tej pozycji. Tym bardziej że lubię czytać debiuty literackie. Coś wewnątrz mówiło mi, że nie zawiodę się, a podróż do świata Widerskiego będzie świetną przygodą. Nie zawiodłam się. Śmiało mogę przyznać, iż jest to jeden z lepszych kryminałów, jakie czytałam. Wysoka półka, ale również wysoko postawiona poprzeczka — autora dla samego siebie ; -) Jestem bardzo ciekawa, co jeszcze napisze i czy utrzyma poziom.

 

 

Na początku powieści poznajemy wielu bohaterów. Ilość imion i nazwisk może przytłoczyć. Dlatego należy bardzo uważnie czytać, Widerskiemu poświęcić należytą uwagę i skupić się na tym, co do nas mówi. Każdy z bohaterów ma znaczenie. Nie ma tu osób inepotrzebnych. Takich, które pojawiają się przez przypadek i w opisanej historii nie odgrywają żadnej roli. Świetna konstrukcja pod względem psychologicznym. Skrywane skrzętnie przed światem sekrety, które wychodzą na jaw, a bohaterowie muszą okazać siłę i zmierzyć się z nimi ponownie. Miłość, kłamstwa, sekrety, układy narkotykowego półświatka – z tym muszą się zmierzyć i, co najważniejsze, wygrać walkę z chorym zabójcą. 

Fabuła trafiona w punkt! Nie znam Łodzi, więc nie jestem w stanie stwierdzić, czy autor rzetelnie przedstawił miasto. Odniosłam jednak wrażenie, że tak. Dlaczego? Dlatego, że Widerski skutecznie potrafi do siebie przekonać. Autor dokładnie opisał poszczególne miejsca w Łodzi, użył wielu nazw ulic. Sprawił, że czułam się tak, jakbym tam była. Przeniósł mnie do nieznanego mi miasta za pomocą zaledwie kilku słów i sprawił, że nie opuściłam go aż do ostatniego zdania. Leciutkie, przyjemne pióro. Język przystępny. Książka w zasadzie czyta się sama i wciąga, wciąga, wciąga. Pięknie prowadzona akcja, zrównoważone tempo. Wiele retrospekcji, powrotów do przeszłości, fragmenty opowiedziane przez mordercę i zwykła codzienność bohaterów. Co najważniejsze – poruszone bardzo ważne tematy. Molestowanie seksualne dzieci, problemy psychiczne ludzi dotkniętych, skrzywdzonych przez los, układy i układziki, o których nie mamy pojęcia. Brutalne, krwawe morderstwa o psychologicznym wymiarze. Ponad sześćset stron świetnie prowadzonej akcji i zachwycająca analiza umysłu mordercy. Zakończenie zupełnie niespodziewane. Zaskoczył mnie autor niesamowicie!  

Podsumowując: Ja jestem pod wielkim wrażeniem. Książka jest pięknie dopracowana, Widerski włóżył w nią mnóstwo wysiłku. Tak, jak napisałam na początku, to jeden z lepszych kryminałów, jakie czytałam. Wielkie uznanie za ogrom pracy włóżonej w dopracowanie wątków, fabuły, bohaterów. „Odwyk” to kunszt, który widać na pierwszy rzut oka. Polecam wszystkim miłośnikom kryminałów oraz tym Was, którzy uczą się pisać. Widerski świetnie nadaje się do nauki pisania 😉

Czytajcie, Mole!

 

Dodaj komentarz