„Paragraf 148” Jacek Ostrowski

Cześć, Czytacze!

„Razu pewnego trzech krasnoludów się spotkało,

i dla rozrywki dobrej królewnie brzuch skopało.

A że atrakcji było im mało,

to na sam koniec głowę jej ujebało.”

Pewnego dnia ginie niewinna kobieta. Jej ciało znajduje mąż Marty. Zmarła jej jego pracownicą. Mężczyzna, w obawie przed wymiarem sprawiedliwości, postanawia ciało wyrzucić i natychmiast zapomnieć o tragicznym wydarzeniu. Złe uczynki, podobnie jak złe wspomnienia, lubią powracać w najmniej oczekiwanym momencie. Kilka dni po wyrzuceniu zwłok, zostają one znalezione przez milicję w bagażniku samochodu Marty. Jej sprawa trafia do mecenas Zuzy Lewandowskiej. Zagubiona, uzależniona od alkoholu i nikotyny kobieta, próbując rozwikłać zagadkę, wpada wprost w paszczę psychopaty, który nie spocznie, dopóki nie zemści się za krzywdę, jakiej doznał w dzieciństwie. Ofiar przybywa. Kim jest morderca? Czy można bezgranicznie ufać bliskim? Zuza jest zdeterminowana,za wszelką cenę pragnie odnieść sukces i dorównać swojemu nieżyjącemu ojcu. Zaślepiona chęcią zdobycia sławy, popełnia wielki błąd – nie zauważa, że znajduje się bliżej śmierci, niżby kiedykolwiek podejrzewała.

„Paragraf 148” to powieść stworzona w tle prawdziwych wydarzeń. Aż strach pomyśleć, które z nich były prawdziwe… Historia jest tak mroczna, przerażająca i nieprawdopodobna, że ciarki na plecach przez nią wywołane nie niknął aż do końca. Trzyma w napięciu do ostatniego zdania. Jest pełna zagadek, tajemnic. Sposób, w jaki psychopata morduje jest przerażający, niewyobrażalnie straszny. Mnie wydawało się to nieprawdopodobne. Czy na prawdę człowiek potrafi posunąć się do takich czynów? Bez mrugnięcia okiem zamordować, poobcinać członki i odrąbać głowę, a potem spijać krew z siekiery, którą przed chwilą rozczłonkował ciało? Nie mieści mi się to w głowie…

Zuza Lewandowska nie daje się nie lubić. Pomimo uzależnienia od alkoholu i papierosów, z którymi się nie rozstaje. Mega kobieta. Silna, pewna siebie, z ostrym językiem. Wie czego chce i jest przekonana to osiągnąć. Być może za bardzo przejmuje się pozycją zawodową, którą zmarłemu ojcu nie dorównuje, ale sympatię czytelnika zdobywa natychmiast. Przekonana o mylności organów ścigania, rozpoczyna własne śledztwo. Nie spocznie, dopóki nie dowie się prawdy, nie złapie mordercy.

Paragraf to najmocniejsza książka jaką czytałam. Być może dlatego, iż miałam świadomość, że oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Nie sprawdziłam, o które dokładnie chodziło i nie mam ochoty tego dociekać. Niewiedza jest lepsza… Mrok powieści spotęgowały czasy PRL-u – kłamliwe, podłe, pełne gierek i niesprawiedliwości. Całość to istna bomba, która tyka i w każdej chwili może wybuchnąć. Zakończenie jasno daje znać, że to jeszcze nie koniec historii Zuzy Lewandowskiej, a ja kolejnej części nie mogę się wprost doczekać!

Polecam, w szczególności miłośnikom mroku i strachu. Jest się czego bać!

Dodaj komentarz