„Pestki” Anna Ciarkowska

Dzień dobry, Mole!

„Pestki” rzucały mi się w oczy co najmniej kilkukrotnie. Widziałam je na Instagramie, na Facebooku i na stronie Empiku. W końcu postanowiłam kupić i przekonać się czym Czytacze są zachwyceni. Nie żałuję, to świetna pozycja.

Bardzo intymne wyznania młodej dziewczyny uwikłanej w słowa. Słowa matki, babci, koleżanek i przyjaciółek. Partnerów, kolegów, kochanków. Słucha ich, smuci się, przejmuje konwenansami i trudnymi do zrozumienia zasadami. Finalnie, krok po kroku, zaczyna tracić swoje życie. Anna Ciarkowska pokazała jak ciężko jest wpasować się w ramy świata, gdzie brak jest zrozumienia dla ludzi wrażliwych, innych niż wszyscy. Codzienność to gesty i słowa. Niektóre nie pozostawiają po sobie śladu. Inne naznaczają nas mikro urazami, których nie potrafimy zaleczyć. Jeszcze inne ranią, układają się w kolejne ciężkie do udźwignięcia warstwy lęku przed światem i smutku. Zupełnie tak, jakby ceną za życie w świecie pozbawionym akceptacji było osamotnienie.

„Pestki” to zbiór krótkich tekstów, pisanych lekkim i zrozumiałym językiem. Pozbawione pompatyczności i wyniosłości sprawiają, że całość pochłania się w zaledwie kilka godzin. Ciarkowska ma niezwykły dar budowania emocji. Z każdą kolejną historią wciągamy się coraz bardziej i bardziej. Zupełnie tak, jakbyśmy zastanawiali się co jeszcze dziewczyna będzie musiała przeżyć, jak dużo znieść. Czy przypadkiem bolesne słowa nie doprowadzą do tragedii? Autorka każdy tekst rozpoczyna słowami, które zapewne słyszało wielu z Was. Krytyką, nie zawsze konstruktywną, nie zawsze motywującą do przemyśleń i zmiany. Te słowa to poszczególne etapy dorastania, z którymi niejednokrotnie ciężko jest sobie poradzić.

 

 

Mnie najbardziej wzruszyła i poruszyła ignorancja świata i otaczających nas ludzi. Sztywne ramy, kompletny brak empatii, szacunku i zrozumienia. Schematy, w które wciskamy się jakby na siłę, aby nie okrzyknęli nas „innymi”. Schematy, które z pokolenia na pokolenie powielamy bez zastanowienia, ślepo, bezsensownie. Tak, jakbyśmy nie potrafili myśleć „na własny rachunek”. Tak, jakbyśmy bali się żyć po swojemu. Smutne, ale i bezsensowne.

My rodzice, obdarowujemy nasze dzieci pestkami. Pestki to słowa, które w naszych pociechach kiełkują. I tylko od nas zależy co w naszych dzieciach wyrośnie. Z czym wejdą w okres dorastania, młodości i wreszcie, trudnego świata zabieganych dorosłych. Warto o tym pamiętać. Zatrzymać się na chwilę w codziennym biegu i zastanowić nad przekazem Ciarkowskiej. Nie zapominajmy, że czasami efekt może być odwrotny do zamierzonego.

„Pestki” polecam. Wszystkim. Niezależnie od wielu, sposobu bycia i zajmowanej pozycji społecznej. „Pestki” przydadzą się Wam/Nam wszystkim!

Dodaj komentarz