„Pochyłe niebo. Pajęczyna” (Tom II) Ewa Cielesz

Bookmorning, Mole!

Zgodnie z obietnicą, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją przepięknej książki Pani Ewy Cielesz, „Pochyłe niebo. Pajęczyna”. Wspominałam na IG, że zazwyczaj serii nie czytam „jednym ciągiem”. Staram się robić przerwy pomiędzy poszczególnymi tomami, aby odetchnąć chwilę, nabrać dystansu. Wszystko po to, aby nie doświadczyć przesytu. W przypadki drugiego tomu „Pochyłego nieba” nie mogło być mowy o przerwie. Tego nie da się przestać czytać. Ku memu ogromnemu zadowoleniu okazało się, iż autorka szykuj trzeci tom. Jestem niesamowicie szczęśliwa!

O czym jest książka?

Dalsze losy Anity są równie zawiłe, jak te przedstawione w pierwszym tomie. Kolejne starcie z bezduszną, bezwzględną starszą siostrą zmusza Anitę, Michała i Sonie do kolejnej przeprowadzki. Malutkie, zagubione miasteczko w górach, gdzie rodzice Michała mieli dom, ma być jedynie chwilowym przystankiem, szansą na zebranie sił. Tymczasem staje się ich domem, miejscem na ziemi, choć początkowo Anita nie ukrywa swojej niechęci do tego miejsca i sprzeciwów. W miasteczku oplecionym tajemnicami, niczym pajęczymi sieciami, Anita wbrew sobie zadomawia się, zawiązuje nowe znajomości, a nawet przyjaźnie. Czy w hermetycznie zamkniętej społeczności wreszcie uda się jej odnaleźć siebie? Czy znajdzie upragnione szczęście?

 

 

Bohaterowie, Ci poznani w tomie pierwszym niby tacy sami, a jednak troszkę inni. Doświadczeni wydarzeniami politycznymi, trudną sytuacją w Polsce, próbują niejako ułożyć życie na nowo. Kolejny raz przekonują się, że konsekwencje czynów i podejmowanych decyzji mogą być trudne i ciężkie do pokonania. Anita uwikłana w sprawy swoje i innych, doznaje uczuciowych rozterek, upada i podnosi się, aby iść dalej z wysoko podniesiona głową. Ciężko jej odszukać siebie, nabrać pewności i zdecydowania w relacjach z mężem, zapomnieć o mężczyznach, których kiedyś kochała, w których się zauroczyła. Nowi bohaterowie, mieszkańcy malutkiego miasteczka, wiele wnoszą do powieści. Pełno tu ich zabobonów, pradawnych wierzeń. Niesamowita więź pomiędzy mieszkańcami, zjednoczenie w kryzysowych sytuacjach, chęć i gotowość do niesienia pomocy potrzebującym sąsiadom. Wielkie serca, piękne umysły. jednym słowem cudowni ludzie, wśród których każdy z nas chciałby mieszkać.

Fabuła niezmiennie piękna. Zachwyciła mnie swoją prostotą, zwykłym, szarym życiem, opisanym w piękny sposób. Autorka oplotła swoją powieść pajęczymi sieciami ważnych przesłań, dostarczyła mi wielu przeżyć emocjonalnych. Znajdziecie tu całe mnóstwo mądrości życiowych, metafor, rozważań o sprawach ważnych i błahych, a do tego całą gamę emocji. Piękne, wręcz poetyckie opisy, malownicze krajobrazy, bliskość natury i żywiołów. W tej powieści nic nie jest proste, nic nie jest łatwe. Życie bywa skomplikowane, a los złośliwy, okrutny. Bywa, że ciężko nam pogodzić się z nim, przetrwać, a w trudnych czasach zachować swoje „ja”. To piękna, ujmująca za serce opowieść o ludziach prostych, posiadających skrywane w sercach marzenia, o planach na przyszłość, rodzinach borykających się z dużymi i małymi problemami. Historia szarej codzienności, życia w ciężkich czasach, biedzie, gdzie nie posiada się nic prócz ludzi bliskich, przyjaciół, serdecznych sąsiadów.

„Pochyłe niebo. Pajęczyna” to klimatyczna powieść prowadząca nas przez życiowe zakręty,  tłumacząca trudne wybory i ukazująca ich konsekwencje. Opowiada o poszukiwaniu siebie i sensu życia, o marzeniach o lepszej, być może łatwiejszej przyszłości. Subtelność Ewy Cielesz jest niesamowita — delikatnie, bez presji zwraca uwagę czytelnika na ważne sprawy, ukazuje wartości, o których nie powinniśmy zapominać. Uczy, tłumaczy, dostarcza niesamowitych przeżyć. Autorka mówi do nas językiem prostym i zrozumiałym. Lekko, miękko, przyjemnie. jest cudowne pióro sprawia, że od powieści nie jesteśmy w stanie oderwać się choćby na chwilę.

 

 

Jako dopełnienie, otrzymujemy powieść z piękną okładką, od której nie sposób oderwać wzroku. Uwierzcie, Mole, że zdjęcia nie oddają jej piękna. W rzeczywistości jest o niebo ładniejsza niż na fotografiach. Delikatne pajęczyny zdobią również każdy nowy rozdział. Cóż tu dużo gadać, jest śliczna!

Z niecierpliwością oczekuję trzeciego tomu. Jestem pewna, że „Pochyłe niebo” pozostanie ze mną na długo. Jakże się cieszę, że poznałam Panią Cielesz — autorkę z wielkim sercem i rozumem, sądząc po Jej powieściach. Wszystkim Wam, Mole, z całego serca polecam oba tomy „Pochyłego nieba”. To się czyta, Moi Drodzy!