„Siostra perły. Siedem sióstr” Lucinda Riley

Dzień dobry, Mole!

jak już wiecie, uszczuplam moje książkowe zasoby. Postanowiłam (nakazałam sobie) nie kupować nowych pozycji, dopóki półka wstydu nieprzestanie się złowrogo uginać. Zmodyfikowałam mój plan i wpisałam na listę do natychmiastowego przeczytania nie tylko „stare” powieści, ale również te zakupione całkiem niedawno. W ten sposób nic już nie czeka w kolejce „na później” : -) Okazało się, iż w sumie mam dziewięćdziesiąt trzy książki (w tym kilka e-booków), które czekają na swoją kolej. Wiem, wiem, wiem, z dużo. Stanowczo za dużo! Nie powinnam kupować więcej, niż jestem w stanie przeczytać. Cóż, tłumaczy mnie jedynie książkoholizm : -D.

Z dumą oznajmiam, że „Siostra perły” jest dziesiątą powieścią z moich książkowych zaległości, a stos maleje regularnie, co cieszy mnie niezmiernie. Mam nadzieję, że już niedługo zasiądę przed laptopem i coś kupię! Oby tak dalej…

Tymczasem wracamy do czwartego tomu sagi rodzinnej Lucindy Riley. W tej serii niesamowite jest to, że za każdym razem wyruszamy w podróż do innego zakątka świata. Cudowny jest fakt, iż autorka umiejscowiła korzenie swoich bohaterek w odległych, zupełnie niezwiązanych ze sobą miejscach, a historie są poruszające i zachwycające. Jestem oczarowana!

Tym razem poznajemy Cece — jedną z sióstr, która najbardziej związana jest ze Star (tom trzeci). Powiedziałabym, że ich relacje są wręcz niezdrowe i przytłaczające. Dla Star oczywiście, która jako małomówna i cicha dziewczynka, a później kobieta, całkowicie poddała się rządom Cece. Ta z kolei przyjęła sobie za cel całkowitą opiekę nad młodszą siostrą — opiekowanie się nią, mówienie za Star, a także decydowanie o tym, gdzie i kiedy zamieszkają, gdzie wybiorą się w kolejną podróż. Sprawy przyjmują inny obrót, kiedy po śmierci ojca Star postanawia odszukać swoją biologiczną matkę i resztę rodziny. Rzuca się w wir nieoczekiwanych zdarzeń, poznaje mężczyznę, w którym zakochuje się i w finale postanawia wyprowadzić się od Cece.

Cece nigdzie nie pasowała. Od dawna szukała swojego miejsca na ziemi, zajęcia, które fascynowałoby ją i dawało zadowolenie. Po wyprowadzce Star znalazła się na życiowym zakręcie. Zagubiona, rozgoryczona i zawiedziona, postanowiła wyjechać z Anglii. Pierwszy raz sama, bez oparcia, bez towarzystwa. Udaje się najpierw do Tajlandii, gdzie poznaje uroczego mężczyznę, a stamtąd wyrusza do Australii. Nie zważa nawet na pająki, których panicznie się boi. Jakaś niewidzialna moc pchnie ją do oddalonego zakątka świata, gdzie dowiedzieć się ma, jak potoczyły się jej losy zaraz po urodzeniu. Czy odnajdzie rodzinę? Czy dowie się, dlaczego została adoptowana i wreszcie odnajdzie siebie?

Cece jest zdecydowanie barwną i ciekawą postacią. Z jednej strony zagubiona, a z drugiej niezwykle silna kobieta, która pozbywa się wreszcie swoich lęków i rusza w nieznane. Przywiązana do Star i kobiety, która ją wychowała, podejmuje wielkie wyzwanie — za wszelką cenę chce znaleźć swoje miejsce na ziemi i choć boi się tego, co może ją spotkać, nie poddaje się. Wyruszając do Australii nie posiada wiele – ma jedynie czarno-białe zdjęcie Kitty McBride, córki duchownego z Anglii, która stała się pionierką, walczącą z przeciwnościami losu i nieprzyjaznym dla niej krajem.

Gdy nasza bohaterka dociera do Australii, zaczyna wierzyć, iż tajemniczy i dziki kontynent może stać się jej domem, że może tam stać się szczęśliwa i spełniona. Cece z całego serca pragnie i potrzebuje poczucia przynależności i otrzymuje go w miejscu, o którym wcześniej nie miała pojęcia.

Fabuła książki jest niezwykła. Pięknie skonstruowana, dowodzi wielkiego talentu Lucindy Riley. Frapująca, wielowątkowa. Napisana lekkim i przystępnym językiem, w zasadzie czyta się sama : -) Nie wiadomo kiedy dobieramy do połowy, a czytając dalej, mamy nadzieję, że w magiczny sposób stron przybędzie : -). Ciężko się od niej oderwać. Autorka świetnie oddaje klimat Tajlandii i Australii. Pozwala czytelnikowi na zapoznanie się z odległymi zakątkami świata, tradycjami, zajęciami, jakimi dawniej parali się mieszkańcy małego miasteczka Broone. Opowiada o połowach pereł, różnicach rasowych, miłości czarnych i białych ludzi, o więzach rodzinnych i trudnych wyborach. Codzienność Cece idealnie przeplata się z wydarzeniami z przeszłości, z historią jej przodków i ich losów. Do tego towarzyszy nam cała gama uczuć — śmiech przechodzi we wzruszenie, smutek i płacz. Radość niejednokrotnie kończy się gniewem. Wszystkim uczuciom niezmiennie towarzyszy nadzieja. Nadzieja na odnalezienie rodziny, szczęścia, pasji i miłości. Nadzieja na pozytywne rozwiązanie trudnych spraw, zażegnanie życiowych dylematów i pomyślne ułożenie niektórych spraw.

Podobnie jak w przypadku poprzednich części, ten tom wywarł na mnie wielkie wrażenie. Oczekiwałam ze zniecierpliwieniem kolejnych wydarzeń, powroty do przeszłości czytałam z zapartym tchem. Cieszyłam się razem z główną bohaterką i smuciłam się, gdy jej również było smutno. Riley potrafi przenieść czytelnika do opisywanego przez nią świata i robi to bezbłędnie. Jej twórczość i talent pisarski są niesamowite. Jestem zachwycona i przykro mi, że przede mną ostatni tom. Mam wielką nadzieję na kontynuację!

„Siostra perły” to powieść godna polecenia wszystkim czytelnikom. Bez względu na preferencje. Wiem, każdy z Was będzie zachwycony. Jestem tego pewna! : -)