„Skradzione życie” Allen Eskens

Hej, Mole!

Kolejne pierwsze spotkanie i kolejna powieść, która wciąga od pierwszej strony. Lubię takie spotkania! : -) Aż chce się sięgać po kolejną publikację i zatapiać się w innym, niejednokrotnie ciekawszym życiu.

O czym jest książka?

Na jednej z autostrad w Minessocie dochodzi do tragicznego wypadku, w którym, za sprawą dwojga nieodpowiedzialnym osób, ginie James Putnam. Śledztwo w tej sprawie prowadzi posterunkowy Alexander Rupert, mężczyzna, który znalazł się na życiowym zakręcie. Oskarżony o korupcję i kradzież pieniędzy pochodzących ze sprzedaży narkotyków traci wszystko. Brat szczerze wątpi w jego niewinność, a żona -przytłoczona zdjęciami męża umieszczanymi w lokalnych gazetach i snutymi przypuszczeniami — oddala się od Alexandra i szuka pocieszenia w ramionach innego mężczyzny. Sprawa, Jamesa Putmana, stanowi jedyną szansę Alexandra na oczyszczenie reputacji i otrzymanie uniewinnienia przed sądem, przed którym ma niedługo stanąć. Czy uda mu się rozwiązać skomplikowaną zagadkę i dowiedzieć się, kim był prawdziwy Putman? Dlaczego ofiara wypadku podszywała się pod kogoś innego?

Sprawa, z pozoru błaha i łatwa do rozwiązania, szybko przyjmuje inny obrót. Wydarzenia z przeszłości, złożone i mroczne sprawiają, iż Alexander Rupert staje się celem płatnego mordercy, Drago Basty. O czym policjant nie powinien się dowiedzieć? Dlaczego jego życie wisi na włosku? I wreszcie, czy w obliczu zagrożenia podda się i przestanie węszyć?

Po przeczytaniu kilku pierwszych stron „Skradzionego życia” odniosłam wrażenie, że będę miała do czynienia z lekką i spokojną powieścią. Nic bardziej mylnego! Szybko przekonałam się, że książka Eskensa jest dużo bardziej skomplikowana, niż się spodziewałam. Mroczna historia, o której dawno powinno się było zapomnieć, wypływa na wierzch. Jak to najczęściej bywa w tego typu powieściach, znajduje się policjant, który postanawia walczyć z ciemnymi charakterami i osiągnąć sprawiedliwość. Kierują nim również (a może przede wszystkim?) prywatne pobudki i podążając śladem przestępców, pragnie oczyścić swój nadszarpnięty wizerunek. Poznajemy z pozoru dobrego i sprawiedliwego glinę, który mając sporo za uszami, postanawia rozwiązać zagadkę i wpakować za kratki bardzo groźnych przestępców. Czy Alexander jest bohaterem, które można polubić? Patrząc przez pryzmat popełnionych wcześniej przestępstw – nie. Jego postępowanie z przeszłości, kłóci się z tym, którego świadkami stajemy się, czytając o teraźniejszych wydarzeniach. A jednak autor przedstawił nam historię Alexandra oraz zbrodnie popełnione w przeszłości w taki sposób, że nie żywimy do Ruperta niechęci, czy nienawiści. Wręcz przeciwnie — kibicujemy mu w prowadzonym, niebezpiecznym śledztwie i mamy nadzieję, że sprawy ułożą się po jego myśli.

Co sądzę o fabule? Zdecydowanie ciekawa i spójna historia, wciągająca od pierwszych stron. Nabiera tempa stopniowo, spokojnie, aby doprowadzić czytelnika do miejsca, z którego nie jest w stanie zawrócić. Trzyma w napięciu i popycha ku kolejnym stronom. Świetne połączenie życia prywatnego i zawodowego Ruperta, przenikających się i wpływających jedno na drugie. Sporo mrocznych charakterów i krwawe zbrodnie, podkręcające dodatkowo walory książki. Dodatkowo lekkie i bardzo, ale to bardzo przyjemne pióro. Wszystko to daje cholernie ciekawą powieść. Zakończenie nietuzinkowe. Przyznam szczerze, że takiego końca się obawiała, a jednak miałam nadzieję, że autor zaskoczy mnie i do ostatnich zdarzeń jednak nie dopuści : -).

Całość o oceniam jako bardzo dobrą, ciekawą pozycję, która zapewnia wiele czytelniczych wrażeń. Pełna różnorodnych emocji, nie pozwoli Wam się nudzić. Krzyczeć z przerażenia nie będziecie : -), nie zafunduje Wam bezsennych nocy, pełnych strachu, ale zaciekawi i wciągnie – jestem o tym przekonana. Polecam, Mole. „Skradzione życie” to powieść warta uwagi.

Dodaj komentarz