„Śladem zbrodni” Tess Gerritsen

Mole!

do świata Tess Gerritsen wracam z wielką przyjemnością. Kiedy sięgam po Jej książkę, czuję się tak, jakby otwierały się przede mną drzwi domu, w którym czuję się jak u siebie : -).

„Śladem zbrodni” przeczytałam po dość długiej przerwie od ostatniego razu, gdy wybrałam się w podróż z Tess Gerritsen. Czy kolejne spotkanie z tą autorką było równie udane, jak wszystkie poprzednie? Czy nie zawiodłam się czytelniczo? O czym jest książka?

Już od pierwszych stron akcja rusza z kopyta. Poznajemy historię rodziców Beryl i Jordana, którzy zmarli byli agentami specjalnymi i zmarli na służbie. Taką wersję zdarzeń zna rodzeństwo, więc gdy na jednej z ważnych uroczystości przed przypadek poznają ukrywane przed nimi fakty (a właściwie wysnutą przez kogoś prawdę umieszczoną w raporcie zbrodni) czują się wzburzeni i natychmiast wyruszają do Paryża, aby poznać prawdę. Podczas rozwiązywania zagadki sprzed dwudziestu lat towarzyszy im Richard Wolf, były agent CIA. Gdy rodzeństwo dosięga pierwsze niebezpieczeństwo, Richard otrzymuje zadanie chronienia ich. Im dalej w las, tym drzew więcej. Za każdym zakrętem czyha kolejne niebezpieczeństwo. Beryl i Jordan przekonywani są do zaprzestania poszukiwań i dociekania prawdy, a jednak nie poddają się i brnął dalej. Dokąd dotrą? Czy uda mi się rozwikłać skomplikowaną zagadkę?

W powieściach Tess Gerritsen zadziwiające i zachwycające jest to, że nic — żaden wątek, żaden bohater — nie pojawiają się po nic. Mistrzowski sposób kreowania bohaterów, nadawania im poszczególnych ról, bez których powieść byłaby uboga, nijaka i nudna, jest zachwycający. Nawet czarne charaktery zaczyna się lubić, bo są potrzebne, a dzięki nim akcja nie zwalnia, nie staje się nudna.

Fabuła świetna! Akcja rusza z kopyta od pierwszej strony, tempo się nie zmienia, jednak nie pędzimy na łeb na szyję. Nie meczy się czytelnik podczas czytania. Cudowne pióro Gerritsen, Jej zdolność do trzymania w napięciu i umiejętność zaciekawienia czytelnika sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Każda, nawet krótka przerwa w lekturze denerwuje i wracamy szybko, aby dowiedzieć się, co będzie dalej. Jednym słowem — wpadamy po uszy. : -) Martwimy się o bohaterów, którym grozi wielkie niebezpieczeństwo, towarzyszy im i kibicujemy, aby dotarli do prawdy, aby sprawa zakończyła się pomyślnie.

Mnie Gerritsen nie zawiodła. „Śladem zbrodni” czytało mi się tak dobrze, jak poprzednie powieści tej autorki i za nic nie żałuję, że sięgnęłam po Jej kolejną powieść. Jednak co Gerritsen, to Gerristen. : -)

Polecam, Moi Drodzy, bo warto!

Dodaj komentarz