„The Perfect Game #1. Rozgrywka” J. Sterling

Witajcie po długiej przerwie!

Wie, wiem, wiem… Posty na blogu powinno się wstawiać regularnie 🙁 Ale! Nadal mam tylko jedną głowę, tylko dwie ręce, aż dwójkę dzieci, psa, który szumu wokół siebie robi tyle, co małe stado, pracę na pełny etat i mnóstwo nadprogramowych zajęć. Nie, nie skarżę się. Wyjaśniam 🙂 Lipiec wypełniły mi zajęcia z serii „Mama musi…” oraz maratony pomiędzy biurem a domem. Na początku sierpnia skończyłam swoje dwie powieści, więc czas spędzony poza blogiem uważam za bardzo dobrze wykorzystany 🙂 W międzyczasie przeczytałam kilka bardzo ciekawych powieści, a ponieważ wokół mnie zapanował względny spokój, postanowiłam nadrobić blogowe zaległości i podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.

Zaczynajmy!

„Zwróciłeś kiedyś uwagę na to, jak piękne bywają słowa? Jak łatwo jest mówić coś, co się wie, że ktoś chce usłyszeć? Jak kilkoma marnymi zdaniami można wpłynąć na czyjeś całe życie? Ale kiedy w ślad za nimi nie idą czyny, słowa są zupełnie bezużyteczne. To tylko dźwięki i sylaby. Nieznaczące zupełnie nic.”

„Rozgrywka” to pierwsza część trylogii „The Perfect Game” J. Sterling. Nie do końca leżą mi ckliwe romanse i tegoż typu pozycje z gatunku literatury młodzieżowej, ale jak mówią – „Kto nie ryzykuje ten szampana nie pije”.  Książki nabyłam za pośrednictwem platformy www.czytampierwszy.pl.  Kochani, dziękuję! W prawdzie ryzyko zakupu całej trylogii i jej przeczytania nie zakończyło się piciem szampana :-), ale za to mam w posiadaniu trzy całkiem ciekawe powieści. Warto było.

W pierwszej części poznajemy dwójkę młodych ludzi- Cassie i Jacka. Ona wielokrotnie zraniona przez ojca, podchodzi do mężczyzn z wielką rezerwą. Nie ufa. On – przystojny sportowiec, który ma na swoim koncie wiele sukcesów i świetlaną przyszłość, porusza serca wszystkich nastolatek z College’u. Spotykają się przez przypadek na jednej z imprez bractwa i nie da się ukryć, że od samego początku zaczyna między nimi iskrzyć. Ku zdziwieniu brata, Jack zabiega o względy Cassie, jak o żadną dziewczynę wcześniej. Aby „pozbyć się” Jacka, Cassie zgadza się na randkę z nim – jedną, jedyną. Okazuje się, że nie będzie jej łatwo uwolnić się od niego. Rozwija się między nimi silne, elektryzujące uczucie. Kto zwycięży? Cassie ze swoimi lękami i uprzedzeniami? Czy Jack – po raz pierwszy prawdziwie zakochany w dziewczynie o zielonych oczach?

Bardzo ciekawa historia. Pochłonęłam ją w zaledwie jeden dzień. Silna miłość pełna pasji, erotyzmu, intymności. Olbrzymia dawka romantyzmu. Dwutorowa narracja dodatkowo podnosi jej wartość. Zabieg cenny, ponieważ pozwala czytelnikowi spojrzeć na opisywaną historię zarówno oczami Cassie, jak i dowiedzieć się co czuje Jack. Spójna, klarowna fabuła. Bez naciągania, przesadnej ckliwości. Nie jest jednak tak kolorowo, jak mogłoby się na początku wydawać. Para zmaga się z wieloma kłopotami. Ich związek i miłość, która ich ze sobą połączyła, poddane zostaną wielu próbom. Tylko od nich zależy czy przetrwają. Powieść czyta się właściwie sama. Wciąga, nie pozwala o sobie zapomnieć. Świetna odskocznia od codzienności i powieści ciężkiego kalibru.

Spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami na temat wykreowanych przez Sterling bohaterów. Jedni piszą, że naciągani. Inni uważają, że kompletnie beznadziejni. Moim zdaniem – poprawni. Pod względem psychologicznym zostali wykreowani na ciekawe, interesujące postacie. Każdy z nich wnosi do całej historii ważny wkład. Spełnia powierzoną mu przez autorkę rolę. Główni bohaterowie niezwykle, według mnie, ujmujący. Dwoje młodych, ambitnych ludzi, którzy podążają za swoimi marzeniami, a jednocześnie kochają się i są przekonani, że ich uczucie przetrwa mimo wszystko.

Choćbym bardzo chciała, nie mam się do czego przyczepić 🙂 Bezbłędna, napisana lekkim piórem, prostym językiem historia, w którą autorka wplotła sporo życiowych mądrości. Nie znalazłam niespójności, nie doszukałam się niczego, co sprawiłoby, że książkę źle się czyta. Pierwsze spotkanie z J. Sterling uważam za bardzo udane. Po kolejną część The Perfect Game sięgnęłam tak, jakbym wracała do dobrych znajomych, których losy ciekawią mnie ta tyle, aby nie móc przejść obok nich obojętnie.

Polecam, nie tylko młodzieży, ale również dorosłych. Warto!

4 Komentarze

  • Zaraz… co? Spójna fabuła? Gdzie? Przez niemal pozbycie się z książki opisów jej treść sklejona jest na ślinę, a bohaterowie mający ponad 20 lat zachowują się jak dzieciaki z gimnazjum, a nie dorośli ludzie. Ich działania często nie mają logicznego podłoża, a dramaty tworzone są przez autorkę na siłę. Ten tekst przypomina fanfiction jakiejś dziewczynki z Wattpada, a nie pełnoprawną powieść, którą ktoś wydał i jeszcze zapłacił za to Sterling.

    • Witaj Katrina,

      uważam, że fabuła jest spójna. Jeśli chodzi o dialogi, to owszem, jest ich dużo, ale są poprawne. Podobnie jak opisy. Takie jest moje zdanie, Twoje ma prawo być odmienne 🙂
      Bardzo dziękuję za odwiedziny na blogu i komentarz.

      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz