„Trylogia czasu. Czerwień rubinu” (Tom 1) Kerstin Gier

Hejka, Mole!

Wzięło mnie ostatnio na magiczne opowieści 🙂 Sama nie wiem dlaczego. Czy to starość czy zmęczenie materiału krwawymi historiami? A może gusta czytelnicze mi się z jakiegoś powodu zmieniają?

Nad „Trylogią czasu” zastanawiałam się już jakiś czasu. W międzyczasie pojawiły się powieści, które koniecznie musiałam zakupić. Ale! Co się odwlecze… Przyszedł odpowiedni moment i oto jest. Stałam się właścicielką pierwszego tomu – „Czerwień rubinu”.

Nastoletnia Gwen dowiaduje się, że jest posiadaczką niezwykłego genu umożliwiającego podróże w czasie. Samo istnienie owego genu nie jest dla dziewczyny czymś nowym – w jej rodzinie to coś zupełnie normalnego. Jednak fakt, że to właśnie ona jej jego posiadaczką jest wielkim zaskoczeniem. Członkowie rodziny byli przekonani, że to kuzynka Gwen w niedalekim czasie zacznie przenosić się w czasie.

Dziewczynce przyjdzie wkrótce zmierzyć z niezwykłymi podróżami, zadaniami przekraczającymi jej epokę oraz… pierwszą miłością!

Literatura młodzieżowa nie jest moim ulubionym gatunkiem literackim, choć sięgam po nią i bywa, że bardzo mi się podoba. Nie mogę jednak „Czerwieni rubinu” porównać z innymi pozycjami z tego gatunku. Dla mnie to również pierwsze spotkanie z Kerstin Gier.

Jeśli chodzi o fabułę to jest bardzo przyjemna. Samo posiadanie genu umożliwiającego przenoszenie w czasie jest niezwykłe. Dodatkowo lekki i przyjemny styl, a także ciekawe opisy zdarzeń. Wszystko to, połączone w całość sprawia, iż od powieści ciężko się oderwać. Autorka posiada cudowną umiejętność zainteresowania i przyciągnięcia do siebie czytelnika. Mnie przeczytanie całości zajęło dwa dni i przyznam, że smutno mi było, gdy skończyłam. Niezwykły świat i perypetie Gwen wciągnęły mnie całkowicie.

Główna bohaterka jest sympatyczną osobą i da się ją lubić. Muszę jednak przyznać, że chwilami bywała irytująca. Szczególnie, gdy przeżywała pierwsze miłosne perypetie. Jej sposób wyrażania się, mnie matkę, delikatnie denerwował. Ale! Nie oznacza to, że źle 🙂 Młoda osóbka, której życie nagle wywraca się do góry nogami, zaskoczona posiadanym darem i rozbita pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, w którą wciąż się przenosi, ma prawo zgubić się i nieodpowiednio dobierać słownictwo 🙂  Jestem pewna, że w kolejnych tomach, gdy Gwen oswoi się nieco z zaistniałą sytuacją, będzie dużo lepiej.

Całość oceniam, jako bardzo fajną, przyjemną i ciekawą historię. Polecam nie tylko młodzieży, ale również moim rówieśnikom. Warto po nią sięgnąć i przenieść się do świata, gdzie wszystko jest możliwe i wszystko może się zdarzyć.

Dodaj komentarz