„Wszystkie pory uczuć. Zima” Magdalena Majcher

Mole!

„Wszystkie pory uczuć. Zima” Magdaleny Majcher to jedna z książek z mojej półki wstydu. Książka, którą kupiłam tak dawno temu, że aż wstyd przyznać się, jak długo czekała na przeczytanie. Wróciłam do danej samej sobie (i na chwilę złamanej) obietnicy, iż tym razem nie kupię ani jednej pozycji, dopóki nie przeczytam wszystkich „starych”. Szczerze wątpię, iż wytrwam w tym postanowieniu. Wszak każdy Mol wie, że książki kupować należy. Nie zależnie od tego, ile nieprzeczytanych się posiada, czy jest w domu miejsce na kolejne, czy nie. Obowiązkiem Mola jest nabywanie nowych! Na razie jednak staram się, jak mogę : -).

O czym jest powieść Magdaleny Majcher?

Rodzinna tajemnica i bardzo, ale to bardzo skomplikowane relacje dwóch sióstr. Jedna z nich, Róża, kobieta o wielkim sercu i cudownych charakterze, zakochuje się i postanawia wyjść za mąż „za stare lat”. Okazuje się, że zmiana stanu cywilnego, a także miejsca zamieszkania zmuszą kobietę do stawienia czoła przeszłości, o której dawno temu chciała zapomnieć. Do rozwikłania zagadki, która na zawsze zmieniła jej życie i położyła się cieniem na całej rodzinie.

Po zapoznaniu się z twórczością Magdaleny Majcher wiedziałam, że spodziewać się można wszystkiego : -) Przeczucie Czytacza mówiło mi, że będzie ciekawie. Tego się jednak nie spodziewałam… Historia Róży, jej opowieść o dzieciństwie i latach młodości, zaciekawiły mnie tak bardzo, iż nie potrafiłam się od książki oderwać. Tragiczna śmierć przyjaciółki Róży, w którą zamieszana była jej siostra Miłka, wstrząsnęła mną. Poruszyła pewne struny w sercu, zaniepokoiła, sprawiła, iż posmutniałam, a jednak nie mogłam przestać czytać. Wciągająca opowieść pełna miłości, walki z nękającymi demonami przeszłości, rodzinną tajemnicą, którą ciężko komukolwiek wyjawić w obawie, że nie zrozumie, niesprawiedliwie osądzi. Z drugiej natomiast strony wielka chęć opowiedzenia o wszystkim, co boli, nęka nocami, nie pozwala spokojnie żyć. Autorka przeniosła mnie do czasów PRL-u. Świetnie oddała klimat tamtych czasów. Odnosiłam wrażenie, że sama żyła w latach osiemdziesiątych, prała ubranie we Frani, wystawała w kolejkach. Mistrzostwo świata.

Połączenie wielu uczuć, lat dawnych i współczesności. Zwinne poruszanie się po przeszłości i teraźniejszości. Bohaterowie wykreowani tak, abyśmy rozumieli i lubili ich wszystkich. Jasny obraz sytuacji. Piękna i wzruszająca historia Róży, która wciąga i porusza. Elementy kryminału dodają książce pikanterii, dreszczyk emocji i odrobinę zaskoczenia. Akcja powieści nie pędzi na łeb na szyję. Toczy się spokojnie po wyznaczonych przez Magdalenę Majcher torach. Dostarczone czytelnikowi emocje są wyważone. Niczego nie jest za dużo albo za mało. Piękne i dobrze dopracowane skupienie się na szczegółach, emocjach, przeżyciach bohaterów.

Odbyłam piękną, niezapomnianą podróż. Szkoda, że skończyła się tak szybko. Na szczęście przede mną jeszcze dwa tomy i inne powieści Majcher. Sięgnę po nie z wielką przyjemnością. „Wszystkie pory uczuć. Zima” to powieść nie tylko na długie zimowe wieczoru. Świetnie nadaje się na lato, jesień i wiosnę. Jestem pewna, że niezależnie od pory roku, czytając ją, będziecie tak samo mocno poruszeni i zachwyceni.

Polecam, Mole!

 

Dodaj komentarz