„Zranić marionetkę” Katarzyna Grochola

Dzień dobry!

W maju samej sobie złożyłam obietnicę — uszczuplać stos książek do przeczytania, który stale rośnie. Poczyniłam ostatnie zakupy, po czym zabrałam się za czytanie tych pozycji, które od jakiegoś czasu leżą i „patrzą” na mnie z wyrzutem. Przygotowałam stosik na najbliższe dni i pełna motywacji, zaczęłam je czytać. A potem przyjechała paczka z Empiku, z kartonu wyjęłam Grocholę i cały plan poszedł w cholerę. Przez dwie książki odganiałam od siebie namowy chochlika: „Przeczytaj ją, przeczytaj…”. Udało mi się wytrwać do końca drugiej powieści, a potem… No cóż, poddałam się. Grochola to Grochola, prawda? Nie może czekać!

O czym jest powieść?

Miłość, nienawiść, skrywane tajemnice. Bolesne rany, które nawet po latach krwawią i prowadzą nas do przerażającego świata błędnie podejmowanych decyzji. Zły dotyk, który boli całe życie i prawda, która okazała się kłamstwem…

Współczesna Warszawa. W luksusowym apartamencie odnalezione zostało ciało znanego biznesmena. Początkowe oględziny policji wskazują na samobójstwo. W toku śledztwa pierwsza opinia nie wydaje się słuszna. Kto zabił i dlaczego? Sprawę prowadzi Natan, doświadczony, szanowany policjant. Mężczyzna kieruje się żelaznymi zasadami. Do pracy przydzielona mu zostaje młoda antropolożka. Weronika pisze pracę na temat samobójstw. Okazuje się, że oboje zmagają się z demonami, bolesnymi przeżyciami. Czy zdają sobie sprawę, gdzie doprowadzi ich śledztwo? Jak się wtedy zachowają? Plątanina faktów i kłamstw, zdarzenia przerażające z chwili na chwilę i dwoje ludzi szukający prawdy. Czy uda im się ją odnaleźć?

„Nic nie jest czarne ani białe. Zanim ocenisz, musisz poznać sprawę ze wszystkich stron. I jedyne czego masz się w życiu wystrzegać, to ludzi bez wątpliwości. Wszystko jedno, po której stronie będą”.

Katarzyna Grochola znana jest ze świetnych, porywających powieści obyczajowych. Mistrzyni w swym fachu, która bawi, wzrusza, zachwyca. Kiedy dowiedziałam się, że napisała kryminał, natychmiast musiałam dowiedzieć się, jak Jej poszło. To dlatego złamałam daną samej sobie obietnicę, rzuciłam wszystko i zabrałam się za „Zranić marionetkę”. I wiecie, co? Nie żałuję. To jedna z lepszych powieści, jakie w tym oku czytałam. Z pewnością długo o niej nie zapomnę i dumnie przechowywać będę w moim zbiorze. Cudowne pióro, niezwykłe pisarskie umiejętności. Spora dawka humoru, a pośród niego ciekawy, wciągający wątek kryminalny. Błyskotliwa fabuła, współczesny świat przedstawiony w taki sposób, że od powieści ciężko się oderwać. Czyta się jednym tchem, ze smutkiem robiąc przerwy na sen i wypełnianie codziennych obowiązków. Jestem zachwycona. Po przeczytaniu towarzysz mi poczucie bardzo dobrze wykorzystanego czasu wolnego. Jako czytelnik czuję się spełniona. Wiedziałam, że Grochola mnie nie zawiedzie!

„Zranić marionetkę” to powieść, która zasługuje na miano książki idealnej, napisanej po mistrzowsku. Cud!

Czytajcie, Mole, bo warto!

 

Dodaj komentarz